Jak stwierdził podróżnik: „W Nepalu mogliśmy trochę odpocząć. Było tam o wiele spokojniej, w porównaniu z hałasem wielkich indyjskich miast. Nie było tego szczególnego bałaganu i brudu, który napotykaliśmy wszędzie w Indiach”. Ten kontrast mógł być odczuwalny tym bardziej, że zwiedzanie Nepalu rozpoczęli od najstarszego z czterech Parków Narodowych, w dzielnicy Chitwan, słynącego z niezwykłego bogactwa flory i fauny, którą można podziwiać podczas wędrówki przez dżunglę, na grzbiecie słonia!
Na prezentowanych zdjęciach mogliśmy też zobaczyć codzienne życie ludzi, mieszkających u stóp najpotężniejszych gór świata, a dokładnie masywów: Dhaulagiri, Manaslu i Annapurny. Himalaje można tam podziwiać ze specjalnych punktów widokowych, zorganizować sobie trekking wokół w/w gór, a nawet obejrzeć je z okna samolotu. Nie mogło też zabraknąć czasu, by zwiedzić Dolinę Kathmandu, gdzie jeszcze 100 lat temu było podobno tyle samo stup i świątyń, co domów mieszkalnych. Teraz te proporcje nieco się zmieniły, ale ich liczba sprawia, że stolica Nepalu – Kathmandu, wraz z całą otaczającą je doliną wpisana jest na listę UNESCO.